Blog
Świat za pięć lat
Marcin B. Brixen
Marcin B. Brixen Inż. Poznaniak. brixen@o2.pl
223 obserwujących 1407 notek 1832558 odsłon
Marcin B. Brixen, 4 czerwca 2017 r.

Broń masowego rysowania

748 3 0 A A A

Hiobowscy obejrzeli film, oparty na najnowszej wersji starej historii z dodanymi hipotezami uwzględniającymi aktualne czynniki.


3 września 1939. Szosa Piotrkowska. Dowódca wojsk niemieckich generał von Reichenau odjął lornetkę od oczu i uśmiechnął się z zadowoleniem. W szkłach lornetki migotały łuny pożarów po stronie polskiej frontu. Von Reichenau sięgnął po łyżkę eintopfgerichtu z menażki. Był ohydny. "Wegańskie flaczki z boczniaka" pomyślał ze wstrętem. Cóż, Fuehrer może i jest geniuszem strategicznym, ale te jego pomysły żywieniowe... Pamiętał długą dyskusję w OKW czy żołnierze na diecie bezmięsnej będą w stanie pokonać Polskę. Miał w tej kwestii wiele wątpliwości, ale jak się okazało racja była po stronie Fuehrera. Żołnierz niemiecki bił się świetnie, walczył, zdobywał... Jedno tylko psuło dobry nastrój generała. Łączność.
- Jakiś bałwan przesłał mi rano meldunek, że mamy przerwać natarcie i się wycofać - rzekł von Reichenau do swojego szefa sztabu.
- Was? - zdziwił się uprzejmie tamten. - To chyba jakiś dowcip?
- Co więcej, mielibyśmy się cofnąć do granicy rezygnując tym samym ze wszystkiego co osiągnęliśmy do tej pory! I co jeszcze, może mielibyśmy przeprosić Polaków!? - zaśmiał się von Reichenau i urwał bowiem zobaczył wóz terenowy sunący w ich stronę. Pojazd zatrzymał się i wysiadł z niego...
- Generał von Rundstedt! - zakrzyknął zdumiony von Reichenau i strzelił obcasami.
- Co pan robi? - spytał ponuro Rundstedt.
- Atakuję!
- Dlaczego nie wypełnił pan rozkazu?
- Jakiego rozkazu?!
- Donnerwetter! Dostał pan rozkaz o wycofaniu wszystkich wojsk do granicy czy nie?!
- Do... dostałem panie generale, ale... Ale myślałem, że to jakieś świństwo Polaków! Fałszywy podstęp czy coś takiego!
- Podstęp nie może być fałszywy, bo... Echh... - Rundstedt machnął ręką. - Mniejsza z tym. Ma pan natychmiast, powtarzam, natychmiast przerwać natarcie. Armię należy przegrupować, rannych opatrzyć. W nocy oderwać się od nieprzyjaciela i forsownym marszem wrócić na granicę. Lotnictwa ma wykonywać działania osłonowe. Żadnych bombardowań, jasne?!
- Nie, nic nie jest jasne! Mieliśmy zająć Polskę! Lada moment ją pokonamy! Jak teraz się wycofać?!! Przecież wygrywamy!!!
- Nie muszę panu niczego tłumaczyć, taki jest rozkaz Fuehrera - oznajmił zimno Rundstedt, a widząc zrozpaczoną twarz Reichenaua, dodał:
- Na litość boską, człowieku, opanuj się, żołnierze patrzą! Wojna to nie manewry, to zadanie dla prawdziwych mężczyzn! I powiem jeszcze panu, Reichenau, że wojna to nie tylko kwestia militarna. To również kwestie polityczne. I dla Fuehrera to drugie jest równie ważne jak to pierwsze, a czasem nawet ważniejsze. Dzisiaj zdarzyło się coś, co sprawiło, że cała nasza ofensywa, cała ta wojna stanęła pod znakiem zapytania.
- Co takiego??? - wyszeptał chrapliwie Reichenau.
- Jesteście ostatnią armią, która jeszcze atakuje. Niektóre zdążyły już wrócić na pozycje wyjściowe. A ja tracę z panem czas na poga...
- Co takiego się stało?!
Rundstedt przysunął usta do ucha Reichenaua.
- Francuzi masową piszą kredkami na chodniku "Chcemy umierać za Gdańsk".
- Nie...! - Reichenauowi zadrżała ręka i wylał zawartość menażki na lampasy swojego dowódcy.

3 września 1939. Berlin. Adolf Hitler nerwowo przemierzał swój gabinet. Zgromadzeni dowódcy wojsk wpatrywali się w rozłożoną na stole mapę. Referował szef OKH, Halder.
- ...10 armia generała von Reichenau, jako ostatnia, wstrzymuje natarcie i postępuje zgodnie z najnowszą pańską dyrektywą, mein Fuehrer...
- Dobrze, bardzo dobrze - blady jak ściana Hitler nerwowo przetarł spocone czoło. - Ci Francuzi! Mówiłem wam, że nie można walczyć na dwa fronty!
- Z całym szacunkiem, ale ja to mówiłem - wtrącił się Keitel.
Hitler bez słowa spojrzał na Heydricha. Ten zapukał do drzwi wiodących na korytarz. Otwarły się i weszło dwóch esesmanów.
- Mówił pan, że nie można walczyć na dwa fronty - poprawił się pospiesznie Keitel.
Hitler dał znak. Niepocieszony Heydrich kazał esesmanom wyjść.
- Teraz mamy nowy cel, moi panowie - Hitler podszedł do mapy. - Domyślacie się zapewne jaki.
- Związek Radziecki - podpowiedział Halder.
Hitler spojrzał na niego ironicznie.
- Czy pan jest idiotą? Po pierwsze, między nami leży Polska, z której właśnie wycofujemy. Po drugie, może pan mi wyjaśni, dlaczego akurat ten kraj przyszedł panu na myśl?
- Przecież kilka dni temu nasz minister podpisał z ich ministrem tajny pakt - przypomniał Hitlerowi Halder tonem starego belfra. - Zapomniał pan o tym? Podzieliliśmy się Polską. My bierzemy jedną część, oni drugą. No i co teraz będzie? Ledwo weszliśmy to się wycofujemy.  Co oni sobie o nas pomyślą? Poza tym, znając Stalina, on na pewno zaatakuje. Zajmie Polskę wschodnią i będzie czekał na wypełnienie naszego zobowiązania. A my?
- Ch*j z tą Polską wschodnią - rozzłościł się Hitler. - Niech ją Stalin zajmuje. I niech się bije z Polakami. Ci na pewno będą w siódmym niebie na myśl, że będą mogli jeszcze raz dołożyć bolszewikom. Nie, moi panowie, miałem na myśli zupełnie inny kraj. Jest nim Anglia! O, o przyjaźń Anglii warto zabiegać. Nic nie jest małe lub niegodne, jeśli chodzi o uzyskanie porozumienia z Wielką Brytanią!
~ Będzie o nie trudno - mruknął Halder. - Ludność tego kraju nie jest zbyt przychylnie do nas nastawiona. Nie dość, że dziś wypowiedzieli nam wojnę...
- E tam - machnął ręką Hitler. - Zrobili to, bo musieli, z powodu Francji. Tak, Francja tymi kredkami zadała nam śmiertelny cios. Ale deklaracja Wielkiej Brytanii pozostanie tylko i wyłącznie na papierze.
- Niestety nie, mein Fuehrer. Od dziś na wyspach króluje nowa piosenka. Utwór "Umbrella" grupa The Chamberlains jest na pierwszym miejscu listy przebojów. Dzisiaj Brytyjczycy spontanicznie gromadzą się na ulicach i go śpiewają, idzie to tak: "Imagine there's no Hitler"...
Wszyscy patrzyli w osłupieniu na śpiewającego Haldera. Pierwszy ocknął się Hitler.
- Momencik, Halder, skąd pan wie co jest dzisiaj na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów?! Nawet wywiad jeszcze mi o tym nie doniósł!
- No bo ja... My... Słuchamy BBC...
- Co? Gdzie? Jak?
- W OKH, w sekretariacie...
- To przekracza ludzkie pojęcie! W sekretariacie OKH słuchacie brytyjskiej stacji?!!
- Grają o wiele lepszą muzykę! I mają dokładniejszą prognozę pogody! - bronił się Halder. - Że nie wspomnę o tym, że prowadzący pasmo poranne są o wiele śmieszniejsi od tych w niemieckich stacjach!
- To jest skandal! - Hitler z pianą na ustach rzucił się na Haldera i zaczął mu zrywać odznaczenia z munduru. - Pan mówi słowa niegodne niemieckiego żołnierza! Pan sieje akustyczny defetyzm!! Pan podrywa wiarę w niemieckie media!!!

3 września 1939. Moskwa.
- To wariat.
Stalin odwrócił się powoli w stronę mówiącego.
- To wariat - powtórzył Mołotow i drżącymi palcami zaczął czyścić okulary.
- Ten wariat, towarzyszu Mołotow, dysponuje najmocniejszą armią w Europie - rzekł głuchym głosem Stalin.
- Ale inaczej tego wytłumaczyć nie można. Jeszcze kilka dni temu był u nas Ribbentrop. Podpisaliśmy układ. Przedwczoraj napadli na Polskę. Wszystko szło zgodnie z panem, a tu nagle dzisiaj wycofują się i udają, że wojny nie ma. Mamy raporty, że generalicja, a nawet szeregowi żołnierze są z tego powodu bardzo niezadowoleni. To osobista decyzja Hitlera. Musiał do reszty... No nie, nie umiem tego inaczej wytłumaczyć.
- A nie przyszło wam do głowy, że może istnieć jakiś inny powód? - Stali postukał fajką o mapę rozłożoną na stole. - Powód, który sprawił, że potężna armia niemiecka nagle rzuciła wszystko i się wycofała? Co?
- Józefie Wissarionowiczu, co robimy dalej? Wchodzimy do Polski?
- Założenie było takie, że weźmiemy Polskę z dwóch stron. Niemcy się z tego wycofują. Zrywają zatem układ. Nie widzę zatem powodu dla którego ja miałbym go dotrzymywać. I brać sobie na kark tych diabelnych Polaków. Samemu. Znowu.
I myśli Stalina poszybowały dziewiętnaście lat wstecz.
- Przyślijcie mi szefa wywiadu. Musimy się dowiedzieć jak Polacy to zrobili - zadecydował Stalin.
- Więc myślicie, że to oni?
- A kto inny?

3 września 1939. Zaleszczyki.
- Do cholery, co to za porządki?! Wojna wojną, ale pewne reguły obowiązują! Widzicie ten proporczyk? To wóz wodza naczelnego! Macie przepuścić go natychmiast!
- Panie Marszałku! Ale dokąd pan jedzie?!
Rydz-Śmigły, siedzący na tylnym siedzeniu odwrócił wzrok od okna i spojrzał przed siebie. Zamiast swojego adiutanta kłócącego się z załogą przejścia granicznego widział teraz szlaban z napisem Rumunia. I kolumnę rządowych aut zanikających w rumuńskiej oddali.
- Wódz naczelny nie musi się nikomu tłumaczyć! - ryczał adiutant. - I to wcale nie jest ucieczka! Po prostu pan marszałek udaje się w miejsce skąd łatwiej mu będzie kierować obroną Rzeczpospolitej!
- Ale jaką obroną, co pan mówi! Chyba atakiem! Niemcy wszędzie uciekają!
Szczęknęła klamka. Drzwi się otworzyły i Rydz-Śmigły powoli wysiadł.
- Co wy mówicie? Jedziemy od świtu, łączności nigdzie mieliśmy po drodze...
- Niedawno podali przez radio! Panie marszałku! Wszędzie wojska niemieckie się cofają!
- Wszędzie?
- Wszędzie! Odstępują na wszystkich frontach!
- Mój Boże - na zwykle beznamiętnej twarzy Rydza-Śmigłego widać było silne wzruszenie. - Czy to prawda? Czy to być może? Jak to możliwe?
- To nasi sojusznicy, panie Marszałku! - wołali uszczęśliwieni żołnierze z przejścia granicznego. - We Francji ludzie piszą kredkami po chodnikach "Je suis Danzig"! W Anglii na ulicach śpiewają "Umbrella" The Chamberlains!
- Zwycięstwo - szepnął Rydz-Śmigły i poczuł jak z serca usuwa mu się olbrzymi ciężar. - Zwycięstwo...
Aż się musiał przytrzymać dachu samochodu aby nie upaść z nagłego osłabienia.
- Panie Marszałku! Wszystko w porządku?
- Tak, tak...
- Panie Marszałku! Dosłownie kilka minut temu przejechała tędy kolumna aut! Pojechali do Rumunii!
- Kto?
- Wszyscy! I pan premier i pan prezydent... Może trzeba ich zawiadomić? Niech zawrócą jak najprędzej zanim Rumuni ich internują!
- Nie trzeba - Rydz-Śmigły nagle odzyskał siły. - Jeśli pan prezydent zdecydował się opuścić kraj... W potrzebie... To... Nie jest godzien tego urzędu. Wsiadamy!
Zajął miejsce w tyle auta. Adiutant wskoczył na przednie siedzenie, obok szofera.
- Do Belwederu! - polecił Rydz-Śmigły. - Teraz to ja będę prezydentem!

3 września 1939. Waszyngton.
- Tak, to fascynujące co panowie mówicie, ale... Darujcie... Ja jestem laikiem, nie znam się na fizyce atomowej, ale panowie... To brzmi zbyt fantastycznie, co panowie mówicie. Jedna mała bombka ma zmieść z powierzchni całe miasto? I te całe, te no...
- Promieniowanie, panie prezydencie.
- Tak, tak. No więc panie Eiswein...
- Einstein.
- Sam pan przyzna, że brzmi jak pomysł z jakiegoś groszowego czasopisma science-fiction. Ameryka owszem, ma pieniądze, ale nie możemy sobie pozwalać na ich wydawanie na coś, co nawet nie rokuje szansy na sukces.
- Ależ panie prezydencie, to jest najzupełniej możliwe!
- Panie Einstein, przemyślę to jeszcze wszystko, skonferuję z ekspertami i dam panu znać. Dziękuję i do widzenia!
Drzwi się zamknęły.
- Poszli już?
- Poszli panie prezydencie.
- Uff... Skąd oni się urwali? Jedną bombą całe miasto. Nic dziwnego, że nawet dzieci w szkole nie lubią fizyki. Przyszli już rysownicy od Disneya?
- Czekają panie prezydencie.
- To dawaj ich.
Sekretarz prezydenta przeszedł do pokoju obok.
- Panowie, prezydent Roosevelt prosi.
Grupka mężczyzn weszła do gabinetu prezydenta.
- Panowie! Witam serdecznie i dziękuję za przybycie. Mamy mało czasu, jesteście poważnymi ludźmi i nie będę zabierał wam wiele cennego czasu. Czytacie na pewno gazety i orientujecie się w sytuacji międzynarodowej. Czasy są, jakie są. Wszyscy się zbroją na potęgę, co rusz jakieś konflikty lokalne, a nawet wojny. Wystarczy spojrzeć na Europę. My, ze swojej strony staramy się izolować tak długo jak to możliwe. Niemniej jednak... - Roosevelt na moment zawiesił głos. - Niemniej jednak może przyjść taki moment, kiedy to Stany będą musiały przejąć rolę globalnego lidera. Aby tego dokonać potrzebna nam będzie broń. Nowa. Wspaniała, Potężna. I tu mam zadanie dla was.
- Jak to: dla nas?
- Powiem krótko: potrzebujemy kredek. Najlepszych, najpotężniejszych, o wielkiej sile rażenia. Prace muszą ruszyć natychmiast. O fundusze się nie martwcie. Właśnie kazałem wstrzymać budowę wszystkich lotniskowców.

--------------
NOWOŚĆ -> marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek.
A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja.

UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

BLOG W WYDANIU KSIĄŻKOWYM :) - TOM 3!
image

O książce:

ŚpiEwka
Koteusz
Teresa Bochwic
Rzeczpospolita
Opcja na prawo
"Rz" - prof. Rybiński
"Dziennik Polski"

Z podziękowaniami:
Goscinnemu i Sempe za Mikołajka
Christophowi Heinowi za Jakuba Borga
Januszowi Chriście za Kajka i Kokosza
Strugackim za Aleksandra Iwanowicza Priwałowa
de Amicisowi za Henryka
Rayowi Bradbury'emu za Guya Montaga
Conan-Doyle'owi za Holmesa i Watsona

Ojczyzna
Lekcja historii
Lestat - Dziewczynka z tutką i anioły nie licząc misia

image

Dzięki Waszym głosom mój blog w edycji 2008:
w II etapie zajął ósme miejsce w kategorii "absurdalne i offowe" (na 263 zgłoszone)
w III etapie zajął czternaste miejsce w kategorii "bloger roku" (na 4206 zgłoszonych).
Bardzo dziękuję za każdy głos.

website stats

Locations of visitors to this page

statystyka statystyki
Mój e-mail:
brixen@o2.pl

Życie przebija fikcję:

Notka nr 6
Renata Rudecka-Kalinowska: "Prokuratura Okręgowa w Warszawie (...) Zawiadomienie o zamiarze popełnienia przestępstwa. (...) Na blogu autorki używającej nicka Ufka ukazał się komentarz, z którego jednoznacznie wynika , że jego autor „zapisał się” do komisji wyborczej w celu podjęcia działań przeciwko kandydatowi na urząd Prezydenta RP Bronisławowi Komorowskiemu, co wyraża zarówno poprzez nadzieję, że jest wstanie przyczynić się do wygranej Jarosława Kaczyńskiego poprzez zapewnienie autorki bloga ”Damy radę, Ufko! Działamy, zapisalem się do komisji na niedzielę – jednak zdążyłem” - jak i poprzez użycie jako motta tegoż kometarza słów jednoznacznie wskazujących na brak obiektywizmu i żywiołową nienawiść do Bronisława Komorowskiego zawartą w słowach: „na pohybel Bronkowi!”"

Notka nr 5
slaughterhouse5: "Mój sposób na PiS jest więc bardzo prosty - jest to racjonalna i świadoma ignorancja."

Notka nr 4
slaughterhouse5: "I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego - do polityki i tak nie wszyscy się nadają, nie wszyscy muszą politykę rozumieć. Uważam, że wystarczy jak w dyskursie politycznym uczestniczy np. 30% świadomego społeczeństwa - reszta może być całkowicie apolityczna (!). Tyle, że ta "apolityczna reszta" powinna np. zajmować się pracą, szkołą, rodziną, dobrobytem, czy też innymi sprawami - jeżeli więc apolityczny "obywatel" wolną od polityki energię przeznaczą na te sfery, to można powiedzieć, że jest w tym wiele zalet."

Notka nr 3
Miki: O katastrofie w Smoleńsku 10.04.2010 "Gdyby nie dekomunizacja, rozumiana jako wywalanie z pracy każdego, kto choć otarł się o poprzedni ustrój, prezydencka Tutka albo by wylądowała cało w Smoleńsku, albo by poleciała na inne lotnisko. Dekomunizacyjny szał, w jaki wpadli nowi władcy Polski, spowodował, że z wojska odeszli oficerowie, wyszkoleni w czasach Układu Warszawskiego, potrafiący korzystać z jego aparatury i procedur. Dlatego 10 kwietnia samolotem dowodził nieopierzony nowicjusz, braki umiejętności nadganiający brawurą."

Notka nr 2
mr off: "Premier Donald Tusk jest dzis nie tylko szefem rzadu oraz Platrormy Obywatelskiej, ale takze nieformalnym przywodca calego obozu Europejczykow znad Wisly (stanowiacych 90-80% populacji Polakow). Jego polityczni oponenci - bracia Kaczynscy i skupiony wokol nich polityczny oboz antyeuropejskich (Neo)Wandejczykow – otwarcie odrzucaja lub skrycie sabotuja scisla integracje Polski z panstwami i narodami Unii Europejskiej na fundamencie wartosci cywilizacji chrzescijanskiej, ktorych esencje zawiera Karta Praw Podstawowych. Po wejsciu w zycie Traktatu Lizbonskiego partia Kaczynskich i ich akolici przestali juz byc normalna opozycja polityczna w panstwie demokratycznym: stali sie polityczna przeszkoda w realizacji strategii polskiej racji stanu o ksztalcie ktorej zdecydowal Narod (ratyfikacja Traktatu Lizbonskiego wiekszoscia 2/3 glosow Sejmu i Senatu RP)."

Notka nr 1<

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Autor Szanowny Panie Piszę do Pana, jako osoba, która na Pańskim portalu przez osiem i...
  • @all Dziękuję bardzo za życzenia :) Niestety, nowy rok przynosi złe wieści....
  • @LESNODORSKI Do Kodu można zapisać fikcyjne postacie? Ciekawe. Może to stąd te miliony...

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości