Blog
Świat za pięć lat
Marcin B. Brixen
Marcin B. Brixen Inż. Poznaniak. brixen@o2.pl
223 obserwujących 1407 notek 1832558 odsłon
Marcin B. Brixen, 22 marca 2017 r.

Opowieść o amerykańskich żołnierzach

794 3 0 A A A

Polska kinematografia niezwykle mocno rozwinęła się przez ostatnie kilka lat. Produkowano wiele filmów.
- Takie tam filmy - kręcił nosem tata Łukaszka.
Początkowa moda na filmy o żołnierzach wyklętych ustąpiła miejsca koniunkturalizmowi. Kręcono filmy o USA.
- Ale jakie filmy! - dodawała zachwycona babcia Łukaszka.
Filmy przedstawiały czarne dni i białe plamy Ameryki. Rzezie podczas wojny secesyjnej. Niewolnictwo. Rasizm. Ku-klux-klan. Dziki kapitalizm. Mafia. Walki z Meksykiem. Guantanamo. Misje zbrojne w innych krajach.
I co najciekawsze amerykanie kupowali tych filmów na tony. Za ciężkie pieniądze. Podobno na osobiste polecenie swojego prezydenta.
- Co Donald to lepszy - skwitował dziadek Łukaszka.
Ale mama Łukaszka powiedziała, że się nie znają, bo w USA jest bardzo prężna i opiniotwórcza gazeta "Choise Sheet" i ona nawołuje aby śmiało rozdrapywać rany, aby kupować jeszcze więcej takich filmów, aby się wstydzić i aby zapłacić Polakom.
Rzecz jasna ta produkcja była też pokazywana w telewizji.
Nic więc dziwnego, że kiedy w powodzi krajowej oferty pojawił się jakiś amerykański film wszyscy byli podekscytowani.
- Nie ma czym - studził nastroje Łukaszek. - To film dokumentalny. O amerykańskich żołnierzach. Którzy wrócili z misji zagranicznych i cierpią na ten zespół traumy powyjazdowej czy jakoś tak. Smutne to i nie wiem czy wam się spodoba...
Ale pozostali  Hiobowscy chcieli oglądać.
Wieczorem zasiedli przed odbiornikiem.
Reporterzy stacji ABCDEFGHIJKLMNOPQRSTUVWXYZ udali się do tajnego wojskowego centrum leczenia stresu imienia Leona Eisenberga.
Ich pierwszym rozmówcą był żołnierz, który wrócił z Afganistanu. Siedział cicho w kucki na parkowej alejce i kreślił palcem w piasku buzie i słoneczka.
- To było straszne... Śmierć, cierpienie, nienawiść...
Następnym rozmówcą był żołnierz, który wrócił z Iraku. Nie chciał wyjść z pokoju.
- To było straszne... Ja jeden ocalałem... Do dziś się boję...
Jeśli chodzi o trzeciego rozmówcę, sprawa zaczęła się komplikować.
- Nie wiem, czy mogę się zgodzić na rozmowę z nim - zafrasował się lekarz. - On jest w strasznym stanie. Wiecie państwo skąd on wrócił?
- Tak, ale to przecież było dawno...
- Mamy takie powiedzenie, że czas leczy wszelkie rany, ale czasami tego czasu trzeba dużo, bardzo dużo. No dobrze, możecie z nim porozmawiać, ale delikatnie.
Ekipa filmowa podążała przez różne zakamarki szpitala. Zeszli do ciemnych piwnic, gdzie żaden dźwięk nie mącił grobowej ciszy. Szli i szli i szli, aż wreszcie stanęli przed jakimiś drzwiami.
- To tu - szepnął lekarz i przyłożył kciuk do czytnika. Drzwi rozsunęły się bezszelestnie i smuga światła z korytarza wpadła do ciemnego pokoju. Potworny krzyk przeszył powietrze.
- Jimmy, chłopcze, spokojnie, to tylko ja! - lekarz zapalił światło w pokoju i wbiegł do środka. Ciekawskie oko kamery podążyło za nim.
Pokój wyglądał czysto i schludnie. Skąpo umeblowany. Łóżko, szafa, biurko. Żadnego telewizora czy komputera, czy chociażby radia. W rogu drzwi do toalety. No i nie było okien.
Na tapczanie siedział młody człowiek ubrany w piżamę.
- Jimmy, spokojnie, państwo są z telewizji, chcieliby żebyś im opowiedział jak wyglądało tam...
- Tam? - żołnierz zagryzł kciuk i zaczął szlochać. - Tam?
- Proszę pana - reporterka odezwała się cichym głosem. - Trudno nam uwierzyć w to, co widzimy. A my jesteśmy tu, na miejscu. Cóż więc powiedzieć o naszych widzach...
- Już od dawna krążyły o tym opowieści - wtrącił się drugi reporter. - Ale były tak fantastyczne, że nikt nie chciał w nie wierzyć. Niezwykle trudno jest dotrzeć do naocznych świadków. Pan jest pierwszym z którym udało się nam skontaktować. Niech pan powie prawdę. Jak tam jest?
- Pytaliście pewno moich kolegów jak było na innych misjach - żołnierz otarł łzy. - I co, pewno mówili wam, że było strasznie.
- Tak...
- Co wy wiecie o straszności! Tam to jest dopiero strasznie! Taki Irak czy Afganistan to nic!
- Ale proszę pana, trudno w to uwierzyć, to cywilizowany kraj, leży w Europie i na dodatek jest w strukturach NATO...
- Nam też tak mówiono przed wyjazdem. Proszę mi uwierzyć, Polska wygląda zupełnie inaczej!
- Niech pan opowiada.
- Tego się nie da opowiedzieć. Nikt w to nie uwierzy. To trzeba zobaczyć. Ci ludzie... Oni... Oni sami sobie robią jedzenie! Tak! Nie kupują gotowego w sklepie! Poza tym tam są same lasy i nie ma MacDonaldsa! Oni wszystko robią swoje! Nawet swoje części do naszych czołgów! I te ich części są lepsze! Robią też swoją muzykę! To straszne, oni nawet mają swoje rege! Oni chodzą masowo do kościoła! Ich wódka zabija! Ich dziewczyny umieją się bić! Ja...
Ukrył twarz w dłoniach. Lekarz dyskretnie sięgnął do kieszeni fartucha i wyjął pudełko tabletek. Podał jedną żołnierzowi, a ten posłusznie połknął. Odetchnął i po dłuższej chwili mógł kontynuować.
- Najgorsze są ich drogi. Czegoś takiego nie widziałem ani w Iraku ani w Afganistanie. Praktycznie cała załoga czołgu nic nie robi tylko prowadzi obserwację.
- A co tam jest takiego? - chciała wiedzieć reporterka. Żołnierz spojrzał na nią jak na idiotkę.
- Jak to co? Zasadzki.
- A jakie?
Żołnierz spojrzał niepewnie na lekarza.
- Nie wiem czy mogę mówić... To może być tajne...
Lekarz lekko kiwnął głową.
- A więc dobrze, powiem wam... Tam jest niewyobrażalna wręcz ilość zasadzek. Pierwszy typ to dziury w jezdni.
- Przecież pan jeździł czołgiem - zauważył reporter.
- Nie widział pan tych dziur! Zresztą, elektronika w czołgu jest bardzo czuła. Poza tym te drogi są bardzo wąskie, bardzo kręte... No i jak ci Polacy jeżdżą! Maj gad! Jedzie kobieta z dziećmi do przedszkola i pcha się prosto pod lufę! Wszędzie jakieś słupki, znaki, murki! Więcej czołg stał w naprawie niż jeździł! A najgorsza ta ich policja drogowa! Pokaż OC, chuchnij, dlaczego nie ma tablic rejestracyjnych, czy wiem, że jechałem za szybko! - zapalał się żołnierz.
- Jak już jesteśmy przy tej tematyce... - wtrącił lekarz. - Wiecie państwo, że Jimmy nie odbył pełnej tury. Wrócił z misji wcześniej, bo miał wypadek. Jimmy... Opowiedz państwu.
Jimmy potarł czoło.
- To już było pod sam koniec mojego pobytu w Polsce. Już żartowaliśmy, że nawet dość dobrze poznaliśmy ten kraj i być może nawet bylibyśmy w stanie przeżyć dobę poza bazą. I wtedy to się stało... Wiecie, w Iraku od razu potrafiliśmy rozpoznać zamachowca. Dobry samochód, elegancko ubrany kierowca. Tutaj do końca byliśmy nieświadomi. W ostatniej chwili zdaliśmy sobie sprawę, że oni jadą prosto na nas.
- Oni?
- Pięciu ich było.
- A czym jechali?
- Jakimś okropnie starym BMW. Pruli prosto na nas! O maj gad...
I żołnierz znowu zaczął płakać.
- Wszyscy zginęli? - szepnęła domyślnie reporterka.
- Co też pani? - wzruszył ramionami żołnierz. - Widziała pani kiedyś Polaka za kółkiem? Zepchnęli nas z szosy. Czołg oczywiście zaraz zakopał się w błocie. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że Mike wystawił rękę przez właz i pokazał im środkowy palec... Bo oni nas minęli i pojechali dalej bez zatrzymywania się. Ale jak to zauważyli to się cofnęli i...
Żołnierz podciągnął kolana pod brodę, zaczął się kiwać i powtarzać słowo "wpierdol".
- Jak się skończyła ta historia? - reporter zapytał na boku lekarza.
- Niczym - westchnął lekarz. - Samochód prowadził syn sędziego. Przedstawili dokument biegłego lekarza, że kierowca zostawił mózg w domu wsiadając do auta i nie mógł odpowiadać za swoje czyny. Sprawę umorzono.
Reporterka delikatnie dotknęła ramienia żołnierza.
- I co, kiedy pan wyjdzie do domu?
- Nie chcę do domu!
- A... Dokąd?
- Do Iraku! Afganistanu! Byle nie do Polski!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek.
A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja.

UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

BLOG W WYDANIU KSIĄŻKOWYM :) - TOM 3!
image

O książce:

ŚpiEwka
Koteusz
Teresa Bochwic
Rzeczpospolita
Opcja na prawo
"Rz" - prof. Rybiński
"Dziennik Polski"

Z podziękowaniami:
Goscinnemu i Sempe za Mikołajka
Christophowi Heinowi za Jakuba Borga
Januszowi Chriście za Kajka i Kokosza
Strugackim za Aleksandra Iwanowicza Priwałowa
de Amicisowi za Henryka
Rayowi Bradbury'emu za Guya Montaga
Conan-Doyle'owi za Holmesa i Watsona

Ojczyzna
Lekcja historii
Lestat - Dziewczynka z tutką i anioły nie licząc misia

image

Dzięki Waszym głosom mój blog w edycji 2008:
w II etapie zajął ósme miejsce w kategorii "absurdalne i offowe" (na 263 zgłoszone)
w III etapie zajął czternaste miejsce w kategorii "bloger roku" (na 4206 zgłoszonych).
Bardzo dziękuję za każdy głos.

website stats

Locations of visitors to this page

statystyka statystyki
Mój e-mail:
brixen@o2.pl

Życie przebija fikcję:

Notka nr 6
Renata Rudecka-Kalinowska: "Prokuratura Okręgowa w Warszawie (...) Zawiadomienie o zamiarze popełnienia przestępstwa. (...) Na blogu autorki używającej nicka Ufka ukazał się komentarz, z którego jednoznacznie wynika , że jego autor „zapisał się” do komisji wyborczej w celu podjęcia działań przeciwko kandydatowi na urząd Prezydenta RP Bronisławowi Komorowskiemu, co wyraża zarówno poprzez nadzieję, że jest wstanie przyczynić się do wygranej Jarosława Kaczyńskiego poprzez zapewnienie autorki bloga ”Damy radę, Ufko! Działamy, zapisalem się do komisji na niedzielę – jednak zdążyłem” - jak i poprzez użycie jako motta tegoż kometarza słów jednoznacznie wskazujących na brak obiektywizmu i żywiołową nienawiść do Bronisława Komorowskiego zawartą w słowach: „na pohybel Bronkowi!”"

Notka nr 5
slaughterhouse5: "Mój sposób na PiS jest więc bardzo prosty - jest to racjonalna i świadoma ignorancja."

Notka nr 4
slaughterhouse5: "I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego - do polityki i tak nie wszyscy się nadają, nie wszyscy muszą politykę rozumieć. Uważam, że wystarczy jak w dyskursie politycznym uczestniczy np. 30% świadomego społeczeństwa - reszta może być całkowicie apolityczna (!). Tyle, że ta "apolityczna reszta" powinna np. zajmować się pracą, szkołą, rodziną, dobrobytem, czy też innymi sprawami - jeżeli więc apolityczny "obywatel" wolną od polityki energię przeznaczą na te sfery, to można powiedzieć, że jest w tym wiele zalet."

Notka nr 3
Miki: O katastrofie w Smoleńsku 10.04.2010 "Gdyby nie dekomunizacja, rozumiana jako wywalanie z pracy każdego, kto choć otarł się o poprzedni ustrój, prezydencka Tutka albo by wylądowała cało w Smoleńsku, albo by poleciała na inne lotnisko. Dekomunizacyjny szał, w jaki wpadli nowi władcy Polski, spowodował, że z wojska odeszli oficerowie, wyszkoleni w czasach Układu Warszawskiego, potrafiący korzystać z jego aparatury i procedur. Dlatego 10 kwietnia samolotem dowodził nieopierzony nowicjusz, braki umiejętności nadganiający brawurą."

Notka nr 2
mr off: "Premier Donald Tusk jest dzis nie tylko szefem rzadu oraz Platrormy Obywatelskiej, ale takze nieformalnym przywodca calego obozu Europejczykow znad Wisly (stanowiacych 90-80% populacji Polakow). Jego polityczni oponenci - bracia Kaczynscy i skupiony wokol nich polityczny oboz antyeuropejskich (Neo)Wandejczykow – otwarcie odrzucaja lub skrycie sabotuja scisla integracje Polski z panstwami i narodami Unii Europejskiej na fundamencie wartosci cywilizacji chrzescijanskiej, ktorych esencje zawiera Karta Praw Podstawowych. Po wejsciu w zycie Traktatu Lizbonskiego partia Kaczynskich i ich akolici przestali juz byc normalna opozycja polityczna w panstwie demokratycznym: stali sie polityczna przeszkoda w realizacji strategii polskiej racji stanu o ksztalcie ktorej zdecydowal Narod (ratyfikacja Traktatu Lizbonskiego wiekszoscia 2/3 glosow Sejmu i Senatu RP)."

Notka nr 1<

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Autor Szanowny Panie Piszę do Pana, jako osoba, która na Pańskim portalu przez osiem i...
  • @all Dziękuję bardzo za życzenia :) Niestety, nowy rok przynosi złe wieści....
  • @LESNODORSKI Do Kodu można zapisać fikcyjne postacie? Ciekawe. Może to stąd te miliony...

Tagi

Tematy w dziale Polityka